10 kwestii, które wypływają na jakość życia (cz. I)

 

Każdy z nas doskonale wie, że życie bywa trudne, chaotyczne oraz nieprzewidywalne. Nic w tym dziwnego. Na nasz codzienny żywot składają się mniejsze i większe sytuacje oraz wydarzenia, które los podrzuca nam w najdziwniejszych kombinacjach. Stąd też chwile szczęścia i radości, przeplatane są nieraz bólem i cierpieniem, droga do osiągnięcia celu bywa długa i wyboista, zaś nasze marzenia, często znikają tak szybko, jak bańki mydlane (klik). Wszystko to bez wątpienia ma wpływ na jakość naszego życia, a to właśnie ona, zgodnie z poniższym cytatem, jest najważniejsza!

“Życia nie mierzy się ilością oddechów, ale ilością chwil, które zapierają dech w piersiach” /Maya Angelou/

Tak więc wśród rzeczy 100% pewnych, mamy fakt, iż każdemu z nas przydzielono dokładnie JEDNO życie, bez określonego terminu przydatności. Rodząc się w określonym miejscu na Ziemi, oraz w konkretnej rodzinie, naszemu życiu nadawany jest pewien kierunek oraz cel. To z okresu dzieciństwa, każdy z nas wynosi pewne wartości i zachowania, które kształtują go jako człowieka, oraz które mają wpływ na jego późniejsze życie.

Opuszczenie domowych pieleszy, oraz dezorientacja jaka się wówczas pojawia, jest czymś zupełnie naturalnym i zrozumiałym. Im dalej brniemy w życie, tym bardziej stajemy się zagubieni w gąszczu spraw do ogarnięcia, rzeczy do zrobienia, obowiązków i presji.

Satysfakcja, którą można sobie wypracować

Satysfakcja z życia, jest możliwa tylko wtedy, kiedy weźmiemy się do roboty i będziemy ciężko pracować. Nie chodzi mi tu jednak o to, by brać na siebie dwa etaty i zarabiać dużo pieniędzy, ale raczej o to, by pracować nad JAKOŚCIĄ swojego życia, obierając taki cel i kierunek, który jest dla nas odpowiedni. Pamiętajmy jednak o tym, by nie porywać się z motyką na słońce, ale raczej o tym, by postępować według zasady małych kroków. Zgodnie z tym założeniem, wyszczególniłam 10 rzeczy, o które każdy z nas powinien zadbać, by przejść przez życie z podniesioną głową (nie zaś chowając ją w piasek, w pozycji strusia).

Zdrowie

To podstawa wszystkiego i nie ma tu żadnych wątpliwości. Dobra kondycja całego organizmu, umożliwia nam działanie i robienie tych wszystkich rzeczy, o których marzymy. Różnego rodzaju dolegliwości mogą nas ograniczać i sprawiać, że tracimy chęci do działania. Doskonale to rozumiem, bo sama nieraz zrezygnowałam z wyjazdów, czy wyjść ze znajomymi właśnie z powodu złego samopoczucia. Każda z tych sytuacji niesamowicie mocno odbijała się na mojej psychice, napawała mnie smutkiem i żalem, że inni dobrze się bawią, podczas gdy ja, siedzę w domu. Od pewnego czasu, postanowiłam zająć się kwestią własnego zdrowia i potraktować organizm jako przyjaciela, a nie wroga. Z dnia na dzień, staje się coraz bardziej świadoma, tego co źle na mnie wpływa i co powoduje gorsze samopoczucie. Staram się eliminować te czynniki, które mi szkodzą, jednocześnie zastępując je tymi, które dodają mi energii. Także zdrowie i jeszcze raz zdrowie! Odpowiednia dieta, ruch, kontrolowanie pracy organizmu i konsekwencja.

Relacje

Jeśli na bieżąco śledzicie moje wpisy, to pewnie doskonale już wiecie, jak dużo uwagi przykładam do relacji z innymi ludźmi. Jestem typem człowieka, który nie znosi samotności i który siły do życia czerpie z kontaktu z drugim człowiekiem. Wiem też, że takich osób jak ja, jest o wiele więcej. Idąc o krok dalej, można odnieść wrażenie, że niemal każdy z nas potrzebuje bliskości. Dbanie o JAKOŚĆ relacji, jest więc podstawowym krokiem do zostania szczęśliwym i spełnionym człowiekiem. To bardzo ważne, by mieć obok siebie takich ludzi, na których zawsze można polegać, którzy będą się cieszyć z naszych sukcesów i pocieszać nas, kiedy zajdzie taka potrzeba. Specjalnie, nie definiuje “tych ludzi” słowami: rodzice, dziadkowie, przyjaciele, znajomi, partner, partnerka itp., ponieważ doskonale zdaje sobie sprawę, że każdy z nas ma inną hierarchię ważności, którą buduje od najmłodszych lat, na bazie relacji z członkami rodziny, znajomymi w szkole czy innymi osobami, jakie los stawia na naszej drodze.

Pasja

Jest to jeden z głównych czynników, który motywuje nas do działania. Pasja lub inaczej hobby, to coś, na robieniu czego lubimy spędzać czas, nawet jeśli jedynym (a jednocześnie najważniejszym) plusem tego działania, jest satysfakcja. Wiem jak trudnym zadaniem jest odnalezienie w sobie pasji. Bardzo często zarzucamy sobie, że jesteśmy beznadziejni, nie potrafimy nic zrobić oraz, że nie ma na świecie takiej rzeczy, w której bylibyśmy po prostu dobrzy. Idąc więc tym tropem, pogrążamy się we własnym smutku i zaniżamy poczucie własnej wartości. Jednak zamiast ocierać spływające po policzkach łzy, o wiele lepszym rozwiązaniem jest zadanie sobie pytania: CO LUBIĘ ROBIĆ W WOLNYM CZASIE? Uwierzcie mi, wcale nie musi być to coś spektakularnego. Może to być gotowanie, czytanie książek, jazda rowerem czy ogrodnictwo. KAŻDY z nas, ale to naprawdę KAŻDY, ma coś takiego, co sprawia mu dużo radości, tak po prostu. Co więcej, każdą pasję, można krok po kroku, przeobrazić w coś wielkiego…. ale o tym w następnym punkcie.

Praca

W dzisiejszych czasach, ma dawać nie tylko pieniądze, ale przede wszystkim radość i satysfakcję. Czasy, w których zaharowywaliśmy się na śmierć tylko po to, by raz do roku wyjechać na wczasy pod gruszą, na szczęście odchodzą w niepamięć. Coraz częściej ryzykujemy, poświęcając życie PASJI, która staje się jednocześnie źródłem utrzymania. Stąd też, tak ogromna popularność zakładania własnych działalności i pracy na własny rachunek. Oczywiście, takie działania dotyczą głównie osób odważnych, które bardziej niż o stabilizacji (regularna wypłata i czas pracy), myślą o SATYSFAKCJI. I co więcej, bardzo wielu osobom się to udaje! Nie namawiam Cię jednak, do rzucenia pracy, którą lubisz, po to, by rozkręcić własny biznes. Chodzi mi tu raczej o to, by robić w życiu to co sprawia przyjemność. Ja przez 5 lat studiów, pracowałam w wielu miejscach. Każde z nich, czegoś mnie nauczyło, ale jednocześnie żadne, nie było dokładnie tym, co chciałabym robić przez całe życie. Zdarzyło się więc, że zrezygnowałam z danego zajęcia, tylko dlatego, że nie dawało mi ono żadnej radości, a raczej ogromny stres i złe samopoczucie psychiczne, a co za tym idzie również fizyczne. Teraz już wiem, że nie warto się męczyć w miejscu, które nie spełnia żadnych moich oczekiwań, tylko dlatego, żeby coś zarobić. Jeśli więc jesteś w miejscu, w którym praca jest dla Ciebie przykrym obowiązkiem, pochłaniającym prawie cały twój czas, to może jednak warto zastanowić się, co dalej…

Oszczędności

No właśnie, pewnie myślicie sobie teraz, że już sama nie wiem o czym piszę. Przecież kilka linijek wyżej, dałam jasno do zrozumienia, że pieniądze nie są tak istotne, jak satysfakcja z pracy. Jest to jednak celowe działanie. Doskonale zdaje sobie sprawę z tego, że od zasobności portfela, ważniejsze jest zdrowie i osoba u boku, z którą można śmiało iść przez życie. Nie ma co się jednak oszukiwać, to “życie” kosztuje, i to wcale nie mało. Bieżące opłaty, kredyty, rachunki, wyjazdy, wyjścia na miasto, uzupełnienie lodówki, nagłe przypadki, samochód…. to wszystko, generuje ogromne koszta. Dla tych, którzy żyją od wypłaty, do wypłaty, myśl o jakichkolwiek większych inwestycjach, jest bardziej przerażająca, niż oglądanie horroru, w pustej i ciemnej sali kinowej. No i ja to rozumiem. Nie mając żadnej “poduszki finansowej”, myślenie o kolejnych wydatkach, jest nieco abstrakcyjne. Warto więc zadbać o to, by zawsze mieć nieco gotówki w tej przysłowiowej “skarpecie”. Ja osobiście, z oszczędzaniem nie mam większych problemów. Od dziecka, zarządzałam swoimi finansami w taki sposób, by móc kupować sobie to, na co mam ochotę, bez konieczności proszenia rodziców o pieniądze. Idąc na studia, dość szybko znalazłam sobie dorywczą pracę, by podreperować swój budżet chociaż o te kilkaset złotych miesięcznie. Moim zupełnym przeciwieństwem jest jednak mój chłopak, dla którego kwestia oszczędzania do niedawna, była czymś w rodzaju czarnej magii. Małymi krokami, doszliśmy jednak do momentu, w którym na koncie odkłada się coraz więcej pieniędzy, a jakość naszego życia zupełnie na tym nie traci. Oszczędności dają nam nie tylko poczucie bezpieczeństwa, ale są również podstawą do tego, by sięgać w przyszłość nieco dalej, niż tylko do kolejnej wypłaty…

Zabierając się do tego wpisu, chciałam w jak najkrótszej formie, przekazać wam 10 zasad, którymi ja kieruje się we własnym życiu, i dzięki którym udaje mi się (chociaż nie zawsze), opanować ten codzienny chaos. Jeśli dobrnęliście do tego miejsca, to pewnie zauważyliście, że o krótkiej i zwięzłej formie nie ma co tutaj mówić. W takim razie, by Was nie zamęczyć, kolejne pięć zasad pojawi się w następnym wpisie…  🙂


PS: A jeśli macie jakieś własne patenty na podniesienie JAKOŚCI życia, dajcie znać w komentarzu. Buziaki! 🙂

Nie bądź samolubem i podziel się z innymi:

Dodaj komentarz