A Ty, za co kochasz lato?

lato

Lato ma to do siebie, że zwykle lubimy je za to, że po prostu jest. Jeśli przychodzi nieco wcześniej, tłumnie wybiegamy na ulicę najpierw w poszukiwaniu promieni słońca, a następnie skrawka cienia, po to by od tego słońca uciec. Zaś gdy ociąga się niemiłosiernie, dając nam jedynie namiastkę w postaci ledwo dodatniej temperatury, wyczekujemy go tak bardzo, jak dziewczyny wyczekują spóźniającego się okresu lub faceci wyjścia na piwo z kolegami. Niecierpliwie. Niespokojnie. Nerwowo.

Nie mam pojęcia jak to się dzieje, że czas pomiędzy kolejnymi wakacjami dłuży się niemiłosiernie, zaś same wakacje są krótsze niż ułamek sekundy potrzebny do zamknięcia i ponownego otwarcia powiek. Będąc więc zupełnie świadomi tego zjawiska, staramy się wyciągać z lata jeszcze więcej, niż pozwala nam na to czas, chęci i możliwości. A te niestety bywają czasami mocno ograniczone.

Kiedy więc LATO ostatecznie pojawia się w całej okazałości, wraz z sezonem urlopowym, smakiem tłustych kiełbasek oraz nielimitowanymi dawkami witaminy D, witamy go kieliszkiem zmrożonego szampana i zapraszamy do wspólnej zabawy, obiecując, że będzie fajnie. No i zwykle tak właśnie jest.

Za co ja osobiście kocham lato?

Tak naprawdę jest tego bardzo dużo. Godzinami mogłabym wymieniać zalety słonecznej pogody, upału czy ciepłego deszczu. Odnoszę wrażenie, że latem wszystko smakuje lepiej, kolory są jakby intensywniejsze, powietrze czystsze, niebo bardziej niebieskie a ludzie milsi i weselsi niż w pozostałe pory roku. Jeśli więc ktokolwiek z Was podziela moje zdanie, to jest to w takim razie fakt, a nie jedynie moje wyobrażenia. A mam nadzieję, że pokiwaliście teraz główką, bo jak inaczej wytłumaczyć…

… ten niezwykły smak lemoniady ze świeżą miętą, zerwaną z własnego ogródka, oraz aromat świeżo upieczonego ciasta z truskawkami i rabarbarem?

… zapach świeżo skoszonej trawy?

… przyjemność odczuwaną wraz z kroplami letniego deszczu, które ochładzają spieczoną skórę?

… radość płynącą ze zjadania kolejnej porcji ulubionych lodów?

… widok wdzierającego się do pokoju słońca, które wyrywa nas z sennego marazmu?

… dreszcz przeszywający ciało, kiedy zrzucamy buty i chodzimy boso po plaży, łapiąc wyrzucane przez morze muszelki?

… motywację do porannego wstawania z własnej i nieprzymuszonej woli?

… widok zachodzącego słońca, lub tego, które nieśmiało wychyla się zza horyzontu, malując na niebie niepowtarzalny pejzaż?

… zapach grillowanych kiełbasek i ziemniaków pieczonych w ognisku?

… możliwość leżenia na kocu i oglądania gwiazd?

… (tu wstaw swoje skojarzenia)

Moje lato

Kiedy zamykam oczy, słyszę szum fal uderzających o brzeg, widzę szmaragdowy odcień naszego Bałtyku oraz czuje w ustach słonawy posmak wiatru. Wspominam smak gofrów z owocami i bitą śmietaną, które nigdzie indziej nie smakują tak samo. Czuję zapach smażonej ryby, wymieszany z morskim powietrzem. W przeciągu chwili, potrafię wspomnieniami przenieść się tam, gdzie LATO nabiera dla mnie prawdziwego znaczenia.

To też mój dom rodzinny, gdzie odpoczywam wylegując się na huśtawce i obserwując koty wygrzewające się na chodniku. Gdzie piekę ciasto z truskawkami, zjadam maliny zerwane prosto z krzaka i spaceruję po lesie, który pomimo upływu lat, nadal wygląda tak samo. Odwiedzam dawno nie widziane miejsca, wybieram się na przejażdżkę rowerem, piję kawę u dziadków, chociaż na co dzień jej unikam. I wspominam dalej i intensywniej. Wracam myślami do lat dzieciństwa. Do czasu kiedy, wakacje oznaczały wolność. Nie tydzień urlopowy, wyrwany gdzieś z grafiku, ale dwa miesiące prawdziwej laby i swobody, naznaczone smakiem oranżady w szklanej butelce i gumy balonowej.

Kojarzące się z nocami spędzonymi pod namiotem, bąblami po komarach i rozbitymi kolanami. Z wieczornymi spotkaniami z przyjaciółmi w tym samym miejscu i o tej samej porze, bez wcześniejszego umawiania się na Facebooku. Bez nieustannego robienia snapów, zdjęć, odpisywania na zaległe wiadomości. Bez telefonu. Bez internetu. Ale za to, ze SOBĄ. Z rozmową. Żartami. Zabawami w podchody, odbijaniem piłki czy siedzeniem przy ognisku. Z dzieleniem się paczką chipsów, butelką coli czy jabłkiem. Ze smakiem kradzionych owoców i nielegalnie wypijanego piwa. Z nocnymi powrotami do domu, strasznymi historiami opowiadanymi przez starszych kolegów i smakiem świderków i lodowych pałek, które znikały ze sklepowej zamrażarki w mgnieniu oka.

Tęsknię

Tak bardzo tęsknie za tymi wakacjami, które już za mną. Nadal kocham LATO ale nabrało dla mnie już zupełnie innego znaczenia. Nie jest to czas odliczany od otrzymania świadectwa szkolnego, aż do ponownego wbicia się w białą koszulę. To raczej te kilkanaście dni wyproszonego wolnego, podczas których, zwykle wyjeżdża się gdzieś daleko po to, by całkowicie zresetować i zdystansować się do świata w jakim funkcjonujemy na co dzień.

Już jako dorośli celebrujemy LATO zupełnie inaczej. Uczymy się dostrzegania tych najmniejszych rzeczy. Szukamy przyjemności w każdym spacerze. Upajamy się chwilą, właśnie dlatego, że tego czasu zwykle mamy jak na lekarstwo, zajęci pracą, nauką, wizytami u lekarza, gotowaniem obiadów, sprzątaniem czy wychowywaniem dzieci.

Dopiero wieczorem… 

… będąc już w łóżku, zamykamy oczy i w snach powracamy do domu dziadków i wspomnień z dzieciństwa. Przeżywamy od nowa te niezapomniane wakacje, które znikają wraz z pierwszymi promieniami wschodzącego słońca…

Nie bądź samolubem i podziel się z innymi:

8 Komentarzy

  • Lato to moja ulubiona pora roku 🙂 kocham je całym sercem 😉 uwielbiam chodzić gołymi stopami po trawie, piasku na plaży, uwielbiam jeść śniadania i kolacje na tarasie i cieszyć się kwiatami 🙂 oj mogłabym wymieniać i wymieniać 🙂

  • Lato to moja ulubiona pora roku 🙂 Miło czytało się wpis, bardzo 😉 Od razu wzięło mnie na wspominki, jak już w czerwcu odliczałam ile dni zostało do końca roku szkolnego i ten czas, gdy coś się kończyło, coś zaczynało. Beztroska, opalanie, wyjazdy, przyjaciele, śmiganie od rana do późnego wieczora po dworze! Jeeej, cudowne zawsze były te 2 miesiące- lipiec i sierpień <3 Coż, z czasem faktycznie nie czekamy już na świadectwo i mamy inne obowiązki, ale lato i tak jest piękne i oddycha się tak jakoś inaczej 🙂

  • Jak wiele może kojarzyć się z latem i są to same pozytywne rzeczy, więc czemu mi kojarzy się wyłącznie z praca? Zdecydowanie wolę jesień, a wrzesień to najlepszy miesiąc.

Dodaj komentarz