Czy warto czekać?

kompatybilnie.pl

O związkach wiem niewiele. Nie mam bogatej przeszłości, byłych, z którymi nie utrzymuję kontaktu, czy długoletniego stażu. Jednak kiedy myślę o sobie z przeszłości jest mi smutno. Przejście przez podstawówkę, gimnazjum, liceum i kilka lat studiów, bez chłopaka u boku było dla mnie ciężkim przeżyciem. Rozpaczliwie potrzebowałam miłości, kogoś do przytulania i nocnych rozmów przez telefon. Czekałam, szukałam i nic…

Pewnie większość z was, uważa posiadanie chłopaka za nic trudnego. Przecież facetów dookoła jest na pęczki. Wystarczy obrać sobie cel, omamić, oczarować i jest. Jak nie ten to inny. Młodość jest żeby się bawić, próbować, doświadczać, skakać z kwiatka na kwiatek… Wiem też, że wiele z Was pewnie praktykuje właśnie takie podejście, ale ze mną było inaczej. Wmówiłam sobie, że nigdy nie wejdę w związek, żeby zapełnić pustkę. Muszę poczuć to magiczne „coś”, zakochać się bez pamięci i być pewna, że to ON. No i czekałam, poznawałam nowych facetów, pozwalałam się do mnie zbliżyć, po czym ich odtrącałam. Kilka razy zostałam też zraniona, okrutnie potraktowana, zwłaszcza wtedy, kiedy zaczynało mi zależeć. To moje szukanie chłopaka, przypominało zabawę w kotka i myszkę. Uganianie się za niewidocznym celem, ale też ciągły strach, że ktoś mnie znienacka zaatakuje. Wylałam dużo łez, było mnóstwo smutnych chwil, zaczynałam tracić wiarę w siebie, w to, że mogę się komuś podobać, że zasługuje na miłość. Smutno mi teraz i to bardzo. Mam wrażenie, że zmarnowałam kilka dobrych lat na dążeniu do czegoś, czego nie da się zaplanować. Zamiast szaleć, cieszyć się młodością użalałam się nad sobą i nad swoim życiem. Byłam głupia i mądra jednocześnie. Głupia bo poświęciłam masę emocji na relacje, które nie miały żadnego znaczenia, ale i mądra, bo wiedziałam od początku czego chce, kogo chce i jak chce, żeby wyglądał mój związek.


A miłość przyszła przypadkiem, wtedy kiedy już odpuściłam. Jest najpiękniejszym co mnie spotkało. Jest ciężką pracą, trudem, zetknięciem się dwóch zupełnie różnych światów, poznawaniem siebie każdego dnia, akceptacją wad, ale przede wszystkim czymś, co sprawia, że na życie i przyszłość patrzę w jasnych barwach.Życie jednak nauczyło mnie też, czego nie można robić w kontekście miłości:

Nie wolno być z kimś na siłę. Trzymać się kurczowo osoby, jeśli jest to uczucie jednostronne. Taki związek nie ma szans przetrwania w dłuższej perspektywie.

Nie wolno dawać nadziei komuś, jeśli od początku traktujemy relację tylko jak zwykłą znajomość. Nie można dawać sprzecznych sygnałów z szacunku do tej drugiej osoby.

Nie wolno zmusić kogoś do bycia razem. Po prostu.

Nie wolno znikać bez słowa. Kończyć znajomości sms-em, wiadomością na Facebooku czy milczeniem. To najgorsze, co może kogoś spotkać i to niestety znam z autopsji.

Nie wolno uzależniać swojego szczęścia od posiadania chłopaka/ dziewczyny. Ja to robiłam i bardzo tego żałuje. Wydawało mi się, że sama nie jestem do końca wartościowa… Teraz wiem, że to głupota.

Nie wolno czekać na miłość w domu, siedząc przed komputerem. Trzeba wychodzić do ludzi, poznawać, rozmawiać, nie bać się nowych relacji. Zamykanie się we własnym świecie i smutku jest najgorszym, co można sobie zrobić.

Nie wiem w jakiej sytuacji Ty się znajdujesz. Każdy z nas ma zupełnie inną historię i przeszłość. Chcę Ci tylko powiedzieć: nie pozwól się ranić, ale też nie rań drugiej osoby! Miłość ma sens tylko i wyłącznie wtedy, jeśli dotyczy dwóch osób równocześnie. Tylko taka relacja jest wartościowa i daje szczęście! Jeśli kochasz naprawdę, po prostu to wiesz, chociaż nie potrafisz tego wytłumaczyć. Dbaj więc o dobre relacje, toksycznych unikaj. Nie szukaj miłości na siłę, ale pamiętaj, ze prędzej czy później ten KTOŚ pojawi się w Twoim życiu.

Nie bądź samolubem i podziel się z innymi:

2 Komentarze

  • Wreszcie ktoś porusza ten temat w inny, nietypowy sposób!!! Bez żadnej ściemy.
    W 100% się zgadzam !!! To ważne aby żyć w zgodzie ze sobą, ale nie ranić innych :)!
    Super tekst! Z niecierpliwością czekam na więcej ;)!

Dodaj komentarz