Dlaczego warto sięgnąć po powieści Małeckiego?

powiescimaleckiego

Ostatnimi laty mocno zaczytywałam się w kryminałach. Im bardziej mroczne i trudne zagadki do rozwikłania pojawiały się na kolejnych stronach, tym trudniej było mi się od nich oderwać. Połączenie krwawych historii, wraz ze skomplikowaną psychiką bohaterów, nieoczekiwanymi zwrotami akcji i wątkami pobocznymi, sprawiały, że z wypiekami na twarzy pochłaniałam całe egzemplarze, nieraz w jeden wieczór. W ostatnich miesiącach nieco przystopowałam z przerażającymi i trzymającymi w napięciu historiami. Nadal czytam całkiem sporo książek (a właściwie żyję w nieustannym procesie czytania od jednej do trzech lub czterech pozycji w tym samym czasie), ale kryminały na razie odeszły na boczny tor, zaś prym wiodą powieści nieco lżejsze. Bardziej realistyczne i obyczajowe.

Ach ten Małecki….

Tak właśnie w moje ręce trafiły trzy powieści Jakuba Maleckiego, o których od dłuższego już czasu, jest całkiem głośno w literackim świecie. I nic w tym dziwnego. Ja sama po przeczytaniu Dygotu i Rdzy, również odczuwam potrzebę podzielenia się przemyśleniami oraz wrażeniami z innymi. To są książki, o których aż chce się mówić. Co więcej. O nich powinno się mówić nie tylko w zamkniętym środowisku moli książkowych, ale również wśród tych, którzy po lekturę sięgają naprawdę rzadko. (Po to chociażby, by zobaczyli co tracą)

O matko, co za język

Nie wiem czy tylko ja odnoszę takie wrażenie, ale powieści Małeckiego czyta się z lekkością i przyjemnością. Kolejne strony same przeskakują pomiędzy palcami, a jedno przeczytane zdanie od razu przechodzi w kolejne i kolejne. Jaki jest tego powód? Na pewno prosty i zrozumiały język. Pominięcie zbędnych opisów, które czasami tylko omiatamy wzrokiem, przechodząc bezpośrednio do interesujących nasz faktów. Niesamowita sztuka opowiadania historii. Realizm. Prostota. Oszczędność w słowach, zwłaszcza w opisach przeżyć wewnętrznych bohaterów, przy jednoczesnym oddaniu ich stanu. Złości. Smutku. Zniecierpliwienia. Radości.

Ja nie wiem to się dzieje, ale Malecki w genialny wręcz sposób prowadzi akcję. Właściwie całe książki (zarówno Dygot jak i Rdza), zbudowane są niemalże z samych faktów. Odczucia bohaterów powieści i same tło, wprowadzane są tak płynnie i subtelnie (chociaż nie jestem pewna czy to właściwe słowo), że w żaden sposób nie wychodzą na pierwszy plan, ale wplatają się w ogólny kontekst i znaczenie całej powieści.

Bez wątpienia, dla autora najważniejszy jest człowiek i jego historia. Co więcej. Zwykle występuje tam wiele bohaterów, których losy splatają się ze sobą. Czytając powieści, jest się więc jednocześnie, świadkiem życia kilku osób.

Historia

W tym znaczeniu mocno historycznym, czyli będąca nawiązaniem do ważnych wydarzeń z przeszłości. Małecki osadza swoje powieści w okresie pierwszej i drugiej wojny światowej, trudnych czasach powojennych, latach PRL-u czy początku nowego tysiąclecia. Po mistrzowsku pokazuje zmiany zachodzące w kolejnych pokoleniach. W postrzeganiu przez Polaków rzeczywistości, wartościach i sposobie życia. Dotyka trudnych i ciężkich kwestii. Śmierci w obozach koncentracyjnych, konieczności przesiedlenia, głodu, biedy, ale też zabobonów, mentalności ludzi na wsi i w mieście, a czasami nawet głupoty ludzkiej i absurdu.

Małecki pokazuje życie, takie jakie jest. Bez kolorowania rzeczywistości i upiększania tego, co razi brzydotą. Proste. Przeciętne. Trudne i bolesne. Bardziej rozczarowujące niż zaskakujące. Prawdziwe.

I za to właśnie mu dziękuję i chylę czoła.


* Nie chce skupiać się na samej treści przeczytanych książek. Uważam, że nie ma sensu pisanie takich recenzji, które zdradzają niemal całą fabułę. Całkowicie odbiera to radość czytania i tajemnicę, jaką ze sobą niesie. Odkrywajcie więc ten niezwykły świat sami. Ja na zachętę, tylko podrzucam Wam garść cytatów i fragmentów powieści Dygot, które szczególnie mi się spodobały.

N O C

„Wiktuś lubił noce, tak jak się lubi chodzenie po śliskim dachu albo dosiadanie narowistego konia. Rodzice pozwalali mu wychodzić na chwilę przed dom i wtedy wolno skradał się pomiędzy budynkami obserwując wszystko, co za dnia czekało tak jak on. Od progu domu do kurnika było dwa razy dalej. Trawa mocniej pachniała. Wszystko pachniało mocniej”

M I Ł O Ś Ć

„Emilia zakochiwała się coraz rzadziej i miała nadzieję, że kiedyś całkiem przestanie”

C Z E K A N I E

„ Siedzieli tak, zerkając na siebie nawzajem, stary zegar wiszący przy drzwiach przebijał wskazówką kolejne sekundy, a w trawie za oknem zaczynała błyszczeć rosa.”

I N T Y M N O Ś Ć

„ – Wiktor, ja wiem, że nie jestem piękna… – zaczęła, ale położył jej palec na ustach. Pocałował ją w jedną, a potem w drugą powiekę. Czuła na sobie jego dłonie. Chciało jej się płakać. W końcu przycisnęła go do siebie i powtórzyła, że nie jest piękna, a on powoli i ostrożnie zaczął udowadniać jej, że jest.”

U M I E R A N I E

„Zapadała się głębiej, a to, w co się zapadała, zabierało ją kawałek po kawałku. Zanim zabrało ją zupełnie, Helena zatańczyła jeszcze z Bronkiem na podwórku przed ich domem w Lubinach. (…) wtulała się w niego i powtarzała jak bardzo jest mu wdzięczna…”

Nie bądź samolubem i podziel się z innymi:

4 Komentarze

    • Naprawdę warto 🙂 Ja sama w najbliższym czasie zamierzam dokupić kolejne powieści. Będzie co czytać podczas wakacji…

  • Jakos nie jestem fanka kryminalow – bo moze bardziej w lekturze szukam pozytywnych emocji. Jakkolwiek lubie czytac takich autorow jak Chmielewska czy Agata Christie, ktore wlasnie cenie ze te lekkosc pisania i idaca w parze z nimi lekkosc czytania. Moze wiec powinnam siegnac po tego autora?

    • Chyba wkradło się tu drobne nieporozumienie 😉 Powieści Jakuba Małeckiego, to nie są kryminały, ale raczej powieści obyczajowe. (O kryminałach wspomniałam tylko ogółem, na samym wstępie)
      Mimo to, zachęcam do sięgnięcia po pozycje tego autora. Polecam 😉

Dodaj komentarz