Empatia to zaleta, nie wada

old man

Żyjemy w czasach przerażającego dobrobytu. To wszystko, co jeszcze jakiś czas temu, było kompletnie poza naszym zasięgiem, obecnie jest na wyciągnięcie ręki. W dzisiejszych czasach, podróżowanie po całym świecie, nie jest wyłącznie przywilejem dla najbogatszych, tak samo jak szczytem luksusu, nie jest już posiadanie własnego samochodu, lodówki pełnej egzotycznych przysmaków czy kupowanie markowych ubrań. Coraz częściej odnoszę wrażenie, że konsumpcjonizm kompletnie nami zawładnął. Chcemy coraz więcej, lepiej i bardziej, zapominając, że istnieje jeszcze ten drugi świat, którego nie zobaczymy na ekranach telefonów, sklepowych wystawach czy w internecie. Świat tak samo prawdziwy, jak ten z którym mamy do czynienia na co dzień. Może tylko nieco mniej kolorowy….

Tak bardzo się wstydzę…

… czasami za samą siebie, a czasem za tych wszystkich ludzi, którzy udają, że nie widzą. Mieszkam w dużym mieście, w którym ludzie są wobec siebie obojętni. Każdego dnia mijam na ulicy dziesiątki, jak nie setki osób. Ludzi anonimowych, nieobecnych, jakże często zapatrzonych w ekrany telefonów. Jakiś czas temu, niesamowicie uderzyła mnie pewna sytuacja. Do tej pory, jestem na siebie niesamowicie zła, że w żaden sposób nie zareagowałam.

Był to jeden z ciepłych wieczorów, podczas których, na ulice wylegają tysiące Krakowian. Nic dziwnego, duchota panująca w mieszkaniach, podczas upałów bywa nie do zniesienia. Nie sama, ale w towarzystwie, wybrałam się na spacer po Kazimierzu, który uwielbiam zwłaszcza nocą. Za klimat, urocze knajpki i aromat zapiekanek. (Kto z Krakowa, ten wie o czym mówię). No więc była to dość późna godzina, 22 a może 23. Stojąc w kolejce po ulubione lody, dostrzegłam malutką, skuloną staruszkę, która niemal błagalnym wzrokiem, próbowała zwrócić na siebie uwagę przechodzących osób. Siedziała w pobliżu “okrąglaka”, który stanowi centrum tej dzielnicy. Przed sobą miała małą torbę, wypełnioną pluszakami. W każdej dłoni trzymała jednego, chcąc zachęcić przechodzące osoby do kupna. Pamiętam, że w jednej chwili zrobiło mi się strasznie głupio. Ten niesamowity kontrast, między śmiejącymi się, często pijanymi, wesołymi ludźmi, a tą starszą osobą, która najprawdopodobniej nie miała za co żyć. Jeszcze bardziej głupio poczułam się, kiedy zamiast do niej podejść, porozmawiać, może wcisnąć kilka złotych, odeszłam. Nie wiem dlaczego, ale nie potrafiłam tego zrobić. Do dziś niesamowicie tego żałuję i nie potrafię zapomnieć o tej sytuacji. Bo co z tego, że zauważyłam tą drobną postać, którą większość osób mijała bez chociażby kilkusekundowego spojrzenia? Co z tego, że tak bardzo chciałam jej pomóc, skoro tego nie zrobiłam? Dlaczego zachowałam się tak, a nie inaczej? Czy oznacza to, że jestem złym człowiekiem? Przecież dobrych uczynków, nie zlicza się jak drobnych w portfelu. W sensie, że jak zrobię ich całkiem sporo, to nie oznacza to, że mogę pozwolić sobie na jeden zły, dla równowagi. No więc, dlaczego, dlaczego, dlaczego…?

Nie udawaj, że nie widzisz…

W ostatnim czasie, sporo nad tym wszystkim myślałam i doszłam do wniosku, że odwracanie wzroku jest dla nas wygodne. Wiele razy wrzuciłam do kubeczka drobne jakie miałam w portfelu, po to, by zobaczyć uśmiech na twarzy osoby, która tego potrzebowała. Niestety, tyle samo razy, nie zareagowałam, nie zrobiłam nic, nie zdobyłam się na żadną aktywność. Wiem, że nie da się pomóc wszystkim, ale można reagować częściej, robić więcej. Przecież nie zawsze chodzi o pomoc materialną, a czasami wyłącznie o zainteresowanie i dobre słowo. Taką właśnie sytuację miałam dosłownie kilka dni temu, podczas jazdy tramwajem. Na przystanku wsiadła starsza kobieta, która pomimo wolnych miejsc stanęła przy wejściu, mocno ściskając drążek i pochylając głowę ku ziemi. Dopiero po chwili zorientowałam się, że patrzy ona na swoją stopę, która ewidentnie ją bolała. Na następnym przystanku wysiadła, tak samo jak i ja. Podeszłam do niej, zapytałam czy mogę jakoś pomóc, czy chciałaby usiąść i odpocząć. Pomimo bólu podziękowała za troskę, ale powiedziała, że nic to nie pomoże. Noga boli ją cały czas, a ona nie ma wyjścia i musi po prostu przejść na inny przystanek. Więc pomimo moich szczerych chęci, nie mogłam zrobić nic. Ze smutkiem, patrzyłam jak skulona idzie powoli, krok za krokiem, krzywiąc się z bólu… Do tej pory pamiętam jednak jej wzrok, pełen wdzięczności za zwykłe zainteresowanie. Czasami wystarczy pokazać komuś, że nie jest niewidzialny. Chociaż wydaje się, że to niewiele, to dla tej drugiej osoby może mieć to duże znaczenie.

Empatia jest zaletą, nie wadą

W dzisiejszych czasach, mamy być silni fizycznie i psychicznie. Jakiekolwiek oznaki słabości, są przyjmowane niezbyt dobrze. Czasami zbyt dużo w nas sztuczności, a za mało prawdy. Boimy się okazywania uczuć, empatię zaś traktujemy jako wadę, której należy się pozbyć. A to dopiero jest złe. Umiejętność odczytywania cudzych emocji, to równocześnie pochylenie się nad losem drugiego człowieka. Pozwala nie tylko na wczucie się w czyjąś sytuację, ale jednocześnie spojrzenie na własne życie z innej perspektywy. Czasami przecież nie zauważamy, że mamy tak dużo, dopóki nie spotkamy kogoś, kto nie posiada prawie nic…

Dobro zawsze wraca

Wiem, że po przeczytaniu tego tekstu, pewnie będziecie mnie oceniać. Nie pomogłam, lub pomogłam i robię z tego wielkie halo. A mi kompletnie nie o to chodzi. Chciałabym po prostu, abyśmy nie wstydzili się działać (a przecież mnie samą wstyd wiele razy sparaliżował) Wiem, że czasem ciężko jest wyciągnąć rękę do osoby, którą dziesiątki osób przed nami zignorowało, ale wiem też, że zwykle żałuje się później tego, że się nie pomogło, niż tego, że w jakikolwiek sposób się zareagowało…Ja wiem, że po tym świecie chodzi mnóstwo wspaniałych osób, którzy robią jeszcze więcej wspaniałych rzeczy. Sieją dobro i czerpią z tego radość. To piękne. Niestety, tyle samo osób, ma klapki na oczach, przez co widzi niewiele więcej, niż czubek własnego nosa…

Moim nowym postanowieniem, które robię właśnie tu i teraz (nie zaś w styczniu wraz z początkiem nowego roku), jest reagowanie, pomaganie, robienie więcej, niż do tej pory. Nie chcę więcej odwracać wzroku, tak samo jak nie chce uczucia wstydu i żalu do samej siebie, że zawiodłam. Jestem pewna, że małymi krokami, naprawdę możemy uczynić ten świat lepszym.

Po prostu działajmy!

Nie bądź samolubem i podziel się z innymi:

6 Komentarzy

  • Bardzo fajny tekst i słuszne uwagi. Nie wiem jednak do końca czy znieczulenie jest wynikiem konsumpcjonizmu. Warto reagować zarówno, jak widzi się coś złego, ale też i dobrego. Uważam, że komplement powiedziany obcej osobie, także może umilić komuś dzień 🙂 spróbujcie działa! Jestem raczej z tych proaktywnych osób, co reagują, ale wiem, że to też kwestia osobowości i otwartości. Podróże pomagają się tego nauczyć 🙂

    • Na pewno nie tylko konsumpcjonizm się do tego przyczynił, ale wydaje mi się, że im więcej posiadamy, zgarniamy dla siebie i im więcej chcemy mieć (ubrań, jedzenia, elektroniki, samochodów itp.) tym coraz mniej w nas wyrozumiałości dla otoczenia.
      Z tymi podróżami jest coś na rzeczy, na pewno otwierają człowieka na pomaganie. I to w dwie strony. Będąc w obcym miejscu, przecież sami często potrzebujemy wsparcia innych.. 🙂

  • Też często odwracam wzrok, z myślą że nie jestem w stanie pomóc kazdemu. Jednak tyle samo co odwracam wzrok staram się pomagać wtedy kiedy mogę. Np. ostatnio pomagając starszej Pani zanieść zakupy że sklepu na przystanek, mimo że próbowała mnie przekonać, że wcale nie są ciężkie – a były! Chciałam ja podwiezc do domu ale z drugiej strony, jako zupełna obca jej osoba mogłabym ja wystarczyć, więc myślę że ten drobny gest wiele dla niej znaczyl. Tak samo dla mnie – do końca dnia poczułam się troche lepszym człowiekiem. Naprawdę trzeba tak nie wiele, aby cos zmienić. Takie sytuacje zmuszają mnie też do refleksji o tym co dzieje się blisko mnie – ile razy nie miałam cierpliwości wobec swojej babci, która jako starsza osoba ma swoje przyzwyczajenia, które my młodzi odbieramy inaczej. Ale dzięki takim sytuacją jak że starsza Panią odpuszczam i doceniam poprostu to że mam babcię, której mogę pomagać i nie czuje się że została sama z tym wszystkim. Takie tematy są bardzo trudne. Mi zakrecila się łezka w oku jak czytałam wpis!

    • Dziękuję za ten komentarz 🙂 A zwłaszcza za zdanie „Naprawdę trzeba tak nie wiele, aby coś zmienić”…. to całkowita prawda! Nasze codzienne małe kroki, rzeczy i działania, mogą mieć ogromne znaczenie, dla tej drugiej osoby….

  • Trafiłaś w sedno!
    Tak łatwo przejść obojętnie obok ludzi, którzy potrzebują pomocy lub chociaż odrobiny zainteresowania. Wokół nas jest wielu samotnych ludzi, którzy często mają takie dni, w trakcie których nie zamienili z nikim zdania. Wyobrażacie sobie nie rozmawiać z nikim cały dzień? Mówi się że przecież mogą wyjść i zagadać do kogoś, ale prawda jest taka że z reguły są olewani przez ludzi, którzy ciągle się spieszą. Zastanawia mnie tylko co będzie jak nagle przestaniemy się spieszyć? Czy z nami nie będzie podobnie?

    Świetny tekst. Daje do myślenia.
    Pozdrawiam

    • Masz całkowitą rację z tym, że niektórym potrzeba wyłącznie czasu i rozmowy… tak bardzo się spieszymy, przywiązani do własnego komfortu i wygody, że zapominamy o tych, którzy mają od nas gorzej. Bardzo często łapie się na tym, że sama wtapiam się w otoczenie udając, że nie widzę…. i to właśnie chciałabym zmienić.
      Wyciągnąć rękę.
      Chcę patrzeć tak, żeby zobaczyć

Dodaj komentarz