Nie da się nie zauważyć, że współczesny człowiek stał się niewolnikiem Internetu, pracy i przede wszystkim posiadania. Żyjemy w czasach, które można opisać jednym, niezbyt ładnym słowem a mianowicie: konsumpcjonizm. Dążąc do podniesienia własnego statusu materialnego chcemy posiadać coraz więcej. Popadamy więc w proces nieustannego kupowania, wymieniania na lepsze i wyrzucania tego co już nam się znudziło.

Według danych z 2016 roku przeciętny Polak produkuje około 303 kg odpadów rocznie. Zakładam, że w roku 2018, te niechlubne statystyki najprawdopodobniej pójdą w górę ze względu na nasz lekkomyślny styl życia, który nie dopuszcza wystąpienia jakichkolwiek skutków ubocznych. Nie ma co się oszukiwać zwykle nie myślimy o tym co dzieje się z odpadami, które lądują w koszu na śmieci. W naszych głowach mamy zakodowaną myśl, że pozbycie się z domu odpadków i resztek, równoznaczne jest z pozbyciem się problemu. W rzeczywistości sama czynność “wyrzucenia” śmieci to dopiero początek skomplikowanego procesu, który w najlepszym wypadku prowadzi do ich utylizacji lub recyklingu, w najgorszym zaś do wylądowania na wysypisku lub w oceanie.

No ale zacznijmy od początku….

Era plastiku

Ze wszystkich tworzyw, jakie aktualnie występują na rynku największą popularnością cieszy się plastik w przeróżnych odmianach i formach. Ze względu na lekkość, trwałość i niski koszt produkcji wykorzystywany jest niemal do wszystkiego. Zakłada się, że czas jego rozkładu wynosi od 100 aż do 1000 lat co sprawia, że to wszystko z czego teraz korzystamy może przeżyć nasze wnuki, prawnuki, praprawnuki a nawet jeszcze dalsze pokolenia. Biorąc pod uwagę fakt, że plastik na masową skalę produkowany jest dopiero jakieś 80 lat to aż strach pomyśleć jaki świat zastaną ludzie w kolejnych dekadach. Czy zielone obszary zamienią się w wysypiska rozkładających się śmieci? Czy zwierzęta żyjące w ocenach będą jeszcze istnieć? Czy plastik nadal będzie zalewał nasze mieszkania i sklepowe półki? Co się stanie z tym światem, który znamy i w którym żyjemy?

Typowy człowiek

Do pewnego czasu kompletnie nie zwracałam uwagi na otaczającą mnie rzeczywistość pod kątem ekologii. Niby gdzieś tam w głowie rozbrzmiewały mi słowa nauczycieli z podstawówki, którzy przypominali o gaszeniu światła i zakręcaniu wody na czas mycia zębów, jednak o śmieciach mówiło się nie więcej niż to, że powinno się je segregować. Przy czym powinno było stwierdzeniem bardzo ogólnym, bo nawet na terenie szkoły o segregacji mowy nie było. Obecnie jednak zauważam pewne pozytywne zmiany, chociażby w galeriach handlowych czy na uczelni gdzie kosze na odpadki są podpisane i oznaczone kolorami. Z przykrością stwierdzam równocześnie, że ludzie są cholernie leniwi i mają w dupie segregację śmieci. Jakby na przekór wrzucają więc plastikowe kubki do przegródki na szkło, a papier tam gdzie powinny lądować metalowe puszki.

W momencie kiedy zdałam sobie sprawę, że plastik jest źródłem wielu problemów o zabarwieniu ekologicznym, zaczęłam nieco inaczej pojmować tę naszą rzeczywistość. Tu pomogła mi zwyczajna wycieczka do supermarketu w której doznałam nagłego olśnienia. Niemal 90% znajdujących się na półkach produktów spożywczych lub akcesoriów gospodarstwa domowego opakowanych jest w nic innego, jak w plastik.  Zaczynając od opakowań z sałatą, pomidorami, wędliną, jogurtami, płatkami śniadaniowymi czy drobnymi przekąskami, kończąc na chemii do kuchni czy łazienki. To co wydaje mi się totalnym absurdem to seria warzyw i owoców BIO opakowana w plastikowe folie i pudełka z podziałem na sztuki. Tak, tak. Każdy ogórek, cukinia, papryka zapakowana osobno. Coś strasznego…

Idąc dalej, zaczęłam się więc interesować tym co dzieje się z tym całym plastikiem, który produkujemy na masową skalę, a to czego się dowiedziałam po prostu mnie przeraziło… Zresztą zobaczcie sami. Kasia Gandor wyjaśni Wam to wszystko najlepiej:

Wikipedia alarmuje! – “ Od lat 1950. do 2017 r. wyprodukowano 8,3 mld ton tworzyw sztucznych[1], a w latach 1988–2010 światowa roczna produkcja wzrosła z 75 mln do 245 mln ton rocznie. Zaobserwowano, że drobne odpady tworzyw sztucznych unoszą się na powierzchni północnego Oceanu Atlantyckiego i północnego Oceanu Spokojnego.”

Działania pro-ekologiczne

Większość Polaków, na słowo ekologia reaguje wręcz alergicznie. W głowach wciąż mamy obraz protestujących “szaleńców”, którzy sprzeciwiają się wycinaniu lasów deszczowych, produkcji i zjadaniu mięsa czy budowie nowych autostrad, które uśmiercają kolejne ekosystemy. To bardzo stereotypowe i błędne rozumowanie prowadzi do tego, że większość z nas wszystko co jest związane ze słowem eko traktuje w sposób lekceważący. I wiecie co? To podstawowy błąd! Każdy z nas będąc mieszkańcem tej planety powinien dbać o coś więcej, niż czubek własnego nosa. Stwierdzenie: “ten problem mnie nie dotyczy” jest przejawem nie tylko egoizmu, ale po prostu głupoty. Dlaczego? A właśnie dlatego, że nasza aktualna postawa może wpłynąć na jakość życia naszych dzieci i wnuków. A dla nich przecież chcemy jak najlepiej, prawda?

Nie musisz być eko, bądź po prostu świadomym konsumentem

Nie chcę namawiać nikogo, do całkowitej przemiany swojego życia. Ja osobiście sama dopiero uczę się jak postępować by po prostu było lepiej. Małymi krokami zmieniam swoją codzienność, wprowadzam pewne nawyki i … jestem z siebie dumna, że coraz częściej mi się to udaje. Wiem, że nie dam rady, wyeliminować plastiku ze swojego życia w 100%, wiem natomiast, że mogę go ograniczyć. Podrzucam Wam więc kilka moich pomysłów na bycie bardziej eko bez konieczności wprowadzania radykalnych zmian czy rezygnacji z tego, co sprawia mi przyjemność.

Na zakupy chodzę ze swoją torbą. To podstawowa i główna zasada, którą stosuje. Jeszcze jakiś czas temu wraz z zakupami przynosiłam do domu od kilku do kilkunastu foliówek, które następnie magazynowałam i w efekcie… wyrzucałam. Obecnie praktycznie wszystkie zakupy staram się pakować do materiałowej torby łącznie z owocami i warzywami. I tu właśnie mamy kolejny bardzo poważny problem. O ile wprowadzone zostały opłaty za duże foliówki o tyle małe woreczki na pieczywo czy właśnie owoce są dostępne za darmo i bez ograniczeń. Do tej pory zalewa mnie krew jak widzę, że ktoś pakuje do osobnego woreczka jedną cytrynę, pomidora, ogórka itd. W efekcie ten ktoś, zabiera ze sobą kilkanaście foliówek, które ostatecznie i tak lądują w koszu. Osobiście staram się właściwie ich nie używać. Wszystkie warzywa i owoce wrzucam do koszyka luzem, a kiedy tylko mogę staram się kupować je w warzywniaku, gdzie nikt nie robi mi z tego powodu problemów. 

Pieczywo staram się kupować tam, gdzie pakowane jest w papierowe torby

Kupując lody gałkowe wybieram opcję w wafelku zamiast kubeczka z plastikową łyżeczką, który zaraz wylądowałby w koszu na śmieci

Nie kupuję butelkowanej wody mineralnej! Produkcja plastikowych butelek zwłaszcza w okresie letnim kiedy pijemy dość sporo od dłuższego czasu była problemem. Zamiast tego w domu zaopatrzyliśmy się w filtr do wody, i pijemy po prostu przefiltrowaną “kranówkę”, która moim zdaniem wcale nie ma innego smaku, niż butelkowana. Oprócz tego, od kilku miesięcy korzystam też z butelki filtrującej, którą zabieram ze sobą na uczelnię czy zakupy. Moim zdaniem- genialne rozwiązanie! (Edit: Aktualnie piję kranówkę, bez wcześniejszego filtrowania)

Wybieram produkty bez opakowania. Zamiast kupować pomidory w plastikowym pudełku, wybieram te leżące luzem, wędlinę czy ser kupuję na wagę itd. Wiem, że taka opcja nie sprawdza się w każdym przypadku np. jogurtów ale tutaj też staram się kupować np.  jeden większy produkt zamiast trzech w mniejszych, oddzielnych opakowaniach.

Soki i mleko kupuję  w szkle

Stawiam na kosmetyki eco, które nie tylko produkowane są w zgodzie ze środowiskiem naturalnym, ale zwykle pakowane są też w opakowania biodegradowalne lub nadające się do recyklingu

Nie biorę ulotek, broszurek, darmowych gazet ogólnie tego co za chwile skończyłoby w śmietniku

Jeśli nie jest to konieczne, to nie biorę dań czy napojów na wynos. Nie jestem kawoszem ale wiem, że w wielu kawiarniach można brać kawę do własnego kubka. Według mnie, to świetne rozwiązanie.

Staram się nie korzystać z plastikowych słomek, chociaż wiem, że będąc na mieście, czasem trudno tego uniknąć. (Edit: Za każdym razem proszę o napój bez słomki)

Ograniczam ilość plastiku w mieszkaniu w postaci pudełek, pojemników, „bibelotów” itp. Dążę do tego by już będąc na swoim otaczać się drewnem, szkłem i innymi naturalnymi materiałami. (Edit: I roślinkami! Mam ostatnio bzika na ich punkcie!)

Segreguję śmieci na plastik, szkło i pozostałe. (Edit: aktualnie również na odpadki bio oraz papier)

… no i uczę się cały czas! Popełniam błędy i gafy. Czasami zapominam o tym by nie pakować pieczywa do foliówki. Zdarza mi się wypić drinka ze słomką… Ale jednocześnie każdego dnia jestem coraz bardziej świadomym konsumentem. Kiedy popełniam jakiś błąd mam wyrzuty sumienia. Według mnie to dobrze, bo świadczy to o tym, że mi zależy. A to już pierwszy krok do tego by robić coś więcej…

Na koniec łapcie, jeszcze filmik Karoliny Sobańskiej. Większość treści, powtórzyła się w moim wpisie, ale warto jeszcze raz uporządkować sobie te wszystkie informacje i podłapać fajne pomysły na bycie eco 🙂

A WY? Jakie nawyki ekologiczne stosujecie?

Nie bądź samolubem i podziel się z innymi:

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *