Herbata z cytryną

herbata z cytryną blog

Niesamowicie cieszą mnie proste czynności, wykonywane bez pośpiechu. Moje ulubione dni, to takie, kiedy mogę wstać bez budzika, zjeść śniadanie w łóżku i po prostu „przeżyć” ten dzień, bez konkretnego planu. Niestety, od pewnego czasu, takich poranków w moim życiu jest jak na lekarstwo. Niby to nic dziwnego, skoro pracuje, studiuje, bywam tutaj, tak często jak tylko to możliwe, a oprócz tego, dbam o jako takie życie towarzyskie, sprzątam, gotuję i czasami śpię. Sporo tego wszystkiego uzbierało się w ostatnim czasie, dlatego też czuję się nieco przytłoczona, tym wszystkim. Z tego też powodu, w mojej głowie rodzi się masa pytań, na które szukam odpowiedzi…

Gdzie w tym wszystkim jest sens?

Przecież to nie tak, że tylko ja biegam z jednego miejsca w drugie, jak kot z pęcherzem, i staram się ogarnąć wszystko najlepiej, jak tylko się da. Myślę, że 95% albo i więcej ludzi na całym świecie żyje bardzo intensywnie, niekoniecznie jednak, zajmując się tym, co naprawdę chcieliby robić. Bo nie wierzę, że wszyscy  wstają rano z uśmiechem na ustach i z radością idą do pracy, w ramach rozrywki urządzają sobie cotygodniową rundkę po supermarketach w poszukiwaniu promocji, a wieczory spędzają z mopem i miotłą, nadrabiając zaległości w sprzątaniu. Nie ma co się oszukiwać. Nasze baterie, też się zużywają. Czasami nawet, bardzo szybko. Właściwie w mgnieniu oka.

No i właśnie tutaj zaczynam zastanawiać się jaki w tym jest sens. Bo przecież robimy rzeczy, które tak naprawdę musimy. Gotujemy, pierzemy, sprzątamy, zarabiamy pieniądze, regularnie chodzimy do dentysty, prasujemy koszule i wyprowadzamy psa. Wydaje nam się pewnie, że nie mamy z czego zrezygnować, bo wszystko co robimy, jest niezbędne… no właśnie. Tylko do czego? Bo jeśli do szczęśliwego życia, to chyba nie tędy droga. Mam wrażenie, że nieraz zaharowujemy się niemal do upadłego, kosztem zdrowia fizycznego oraz psychicznego. Zamiast skupić, się na rzeczach najważniejszych, chcemy być najlepsi w każdej dziedzinie. Spełniać się w każdej roli. Wygrywać i nigdy się nie poddawać.

A czasem trzeba

Wiem, że to cholernie trudne. Ja sama mam z tym odpuszczaniem dość spory problem. W sensie rezygnuje z pewnych rzeczy, ale zawsze z ogromnym poczuciem winy. Odpoczywając, zadręczam się tym, co powinnam aktualnie robić. Przez co jestem podwójnie niezadowolona. Wmawiam sobie, że jestem słaba i powinnam lepiej organizować swój czas. Tym samym wpędzam się nie tylko w poczucie winy, ale też wyzwalam w sobie same negatywne emocje.

A jak się okazuje, zupełnie niepotrzebnie.

Już jakiś czas temu zauważyłam, że wiele rzeczy, które zapisuje w swoim kalendarzu, jako szczególnie ważne i niezbędne do wykonania w określonym terminie, po prostu przepadają w niepamięć. Zwykle zdarza się po drodze coś, co nie pozwala mi w realizowaniu określonych planów. Co śmieszne, łapie się na tym, że nawet jeśli nawalam i nie jestem w stanie odhaczyć zadania, jako zrobione, świat się nie kończy, ziemia kręci się dalej, a porażki nikt nie zauważa.

Zaczynam powoli rozumieć, że wszystko tkwi właśnie w mojej głowie. Bo tylko i wyłącznie ja, jestem odpowiedzialna za to, co robię ze swoim życiem. Jeśli więc nie mam ochoty gotować obiadu, to tego nie robię. Jeśli nie mam siły sprzątać, a zamiast tego chcę obejrzeć serial, to oglądam, kosztem brudnej podłogi. Nikt na tym nie cierpi, a ja staje się szczęśliwsza…

Prędko, prędko, coraz prędzej

Tempo w jakim żyjemy, nadaje nam współczesny świat. Od młodych ludzi, którzy dopiero wkraczają na rynek pracy i w całe to dorosłe życie, wymaga się wielu umiejętności. Mamy więc studiować, robić staże, brać udział w konferencjach naukowych, kołach zainteresowań, a oprócz tego pracować i regularnie wychodzić na studenckie imprezy. Dalej wcale nie jest łatwiej. Kiedy mamy już ciepłą posadkę, zamiast odetchnąć, mamy dążyć do nieustannego rozwoju. Piąć się po kolejnych szczeblach kariery, brać kredyty pod zakup mieszkania, wziąć ślub, robić dzieci, wychować dzieci, kupić psa, domek za miastem, pojechać na wakacje, a do tego wszystkiego być dyspozycyjnym dla wszystkich 24/h bez przerwy na odpoczynek.

Takie mamy to nasze życie. Szalenie pokręcone.

Świat wmawia nam co wolno, a czego nie. Wymaga od nas nienagannej sylwetki, wyrobionej na siłowni. Znajomości języków obcych i łatwości poruszania się w sieci. Oprócz tego całego bycia fit, vege czy co tam jeszcze, mamy nie zapominać o rozwoju duchowym, medytacji, czy chwili dla siebie.

Acha, tylko kiedy mamy ją znaleźć?

Oko w oko ze sobą

Zamiast skupiać się na oczekiwaniach świata wobec nas, skupmy się raczej na tym, czego my od niego oczekujemy. Jeśli lubimy żyć intensywnie, tak właśnie postępujmy. Kiedy jednak nie czujemy się komfortowo w sytuacji, w jakiej się aktualnie znajdujemy, zacznijmy coś zmieniać.

Ja na przykład oprócz odpuszczania drobnych spraw, zaczynam tworzyć w swojej głowie wizję swojej przyszłości. Wiem już na pewno, jak nie chce, żeby wyglądała. Nie chce ciągłego stresu, życia w centrum miasta, pracy, która nie daje satysfakcji. Małymi krokami, zaczynam dążyć do spełniania swoich marzeń, ale wiem, że przede mną naprawdę długa droga….

Obecnie staram się poświęcać więcej czasu innym. Uczę się odpoczynku, nie tylko fizycznego, ale też psychicznego. Staram się być dla siebie dobra. Słuchać swoich potrzeb. Analizować je i wdrażać w życie.

Niestety jestem na takim etapie, w którym z niczego nie mogę zrezygnować. Są sprawy, które się ciągną, są też takie, które pochłaniają mnóstwo czasu i energii. Jakby jednak nie było, wierzę, że niedługo wyjdzie słońce. Obecny stan, traktuje więc przejściowo.

Uczę się łapać momenty. Rano wstaję wcześniej, tylko po to żeby, przez chwilę posiedzieć w ciszy, wypić herbatę z cytryną i pobyć wyłącznie ze sobą i swoimi myślami.

Myślę, że to dobry początek zarówno dnia, jak i zmian ogólnie.

Nie bądź samolubem i podziel się z innymi:

12 Komentarzy

  • Zgadzam się z Tobą, ciągle to „muszę” i pośpiech. Też staram się o tym mówić i zwracać uwagę bliskim, z różnym skutkiem. Uwielbiam Twoje wpisy 😉 czyta się z ogromną lekkością ;:

  • Problem polega na tym, że mamy jakieś zasady. W zasadzie kto je stworzył? I dlaczego? Bo komuś tak pasowało a my się dopasowujemy… Każdy ma jakieś dziwne pojęcie w swojej głowie „muszę” ale tak na prawdę to nic nie musimy!

    dziennikarskiwarsztat.blogspot.com

    • To „muszę”, które nosimy w głowie, powinniśmy zamienić na „mogę ale nie muszę”.
      Żeby nie był to przymus a dobrowolna decyzja.
      Chcę to robię, nie chce, to nie robię. Niby takie oczywiste…

  • Tak to już jest w życiu 🙂 ważne, zeby robiło się to, co się chce robić. Jednak wiem, że nie jest to łatwe bo nie każdy będzie miał swoją wymarzoną pracę. No, zawsze trzeba znaleźć chwilę dla samego siebie 🙂

    Rundki po supermarketach akurat ja mogę uznać za rozrywkę:D

    • Podziwiam! Ja wymiękam po kwadransie przebywania w supermarkecie i bieganiu między alejkami. Męczy mnie to bardziej, niż godzina spędzona na siłowni…

  • Życie w biegu…skądś to znam.. Takie miałam zanim pojawiła się na świecie córka i w sumie teraz tez żyje się cały czas w locie, tylko trochę innego rodzaju…Ale czasem trzeba się zatrzymać i chwile pomyśleć nawet tylko o sobie, żeby nie zwariować i zachować równowagę ..:) Bardzo dobry post:) Pozdrawiam!

    • Dziękuję bardzo <3
      Nie mam jeszcze dzieci, więc nie wiem nic o rodzicielskim zabieganiu. Jakby jednak nie było, mama, student, czy każdy inny na tym świecie, potrzebuje czasem odpoczynku i zatrzymania 😉 Masz racje, że bez chwili zdrowego egoizmu powariujemy!
      Pozdrawiam ;*

  • W pełni się z Tobą zgadzam, potrafimy znaleźć czas na wywiązanie się z ważnych i mniej ważnych, a czasami zupełnie nieistotnych zobowiązań, które na dodatek sami bierzemy sobie na głowę, a najczęściej brakuje nam czasu dla nas samych

    • Dlatego trzeba zaczynać od malutkich kroków, jak choćby ta herbata wypita w ciszy i spokoju. Najpierw gospodarujemy dla siebie, kilka, później kilkanaście minut, a z czasem jeszcze więcej 🙂 Musimy znajdować się czas wyłącznie dla siebie, inaczej powariujemy 😉

  • Doskonale Cię rozumiem! Też żyje w ogromnym biegu. Uwielbiam takie życie, ale są dni kiedy mam wszystkiego dość, ale to chyba normalne. W tym roku moje życie to istne kombo, a mimo to nauczyłam się wielu ważnych rzeczy. Przede wszystkim wiem, że mogę odpuścić pewne sprawy, a cały dom nie jest na mojej głowie. Wiem też, że mogę nie brać udziału w pewnych spotkaniach, wyjazdach i nic się nie stanie. Ewentualnie ktoś pomyśli, że jestem egoistka, ale co z tego?! Ten czas wykorzystam dużo lepiej i będę w stanie na prawdę odpocząć :).

    • Zdrowy egoizm jest potrzebny! Czasami trzeba pomyśleć wyłącznie o sobie i swoich potrzebach, zamiast spełniać oczekiwania otoczenia.

Dodaj komentarz