Kilka słów o bańkach mydlanych

bubbles

Bańki mydlane mają to do siebie, że znikają niesamowicie szybko. Ledwo tylko zaczną unosić się w powietrzu, a po chwili, nie ma już po nich śladu. Ten ich kilkusekundowy żywot jest piękny. W blasku słońca, mienią się wszystkimi kolorami tęczy. Są błyszczące, pękate, dumne. Zachwycają głównie dzieci, ale i dorosłych, chociaż Ci, zwykle się do tego nie przyznają. Jakby nie było, kojarzone są z dzieciństwem, wakacjami, radością i ciepłymi promieniami słońca. Niosą ze sobą wspomnienia letnich dni, zabawy i beztroski, ale również ulotności, nietrwałości i przemijania. Świadomości, że nawet to co najpiękniejsze kiedyś się kończy, a czasami niestety, bardzo szybko.

Jak dla mnie bańki mydlane, są znakomitą metaforą ludzkich przeżyć i doświadczeń. Pomyślcie tylko, jak wiele najpiękniejszych chwil w naszym życiu, umknęło nam gdzieś tak szybko, że nie zdążyliśmy nawet dobrze ich zapamiętać, zapisać gdzieś w głowie, wrzucić do odpowiedniej przegródki? Czasami umykają nam rzeczy, o których naprawdę chcielibyśmy pamiętać. Wiemy, że dany moment był dla nas ważny, ale nie potrafimy połączyć z nim żadnego obrazu. Niby pustka w głowie, ale w sercu cieplutko. Co robić w takiej sytuacji ? Jak nauczyć się kolekcjonować wspomnienia? Czy jest na to jakiś sposób? Z pewnością nie jeden, ale całe mnóstwo. Ja opowiem Wam o kilku, które sama wykorzystuje w swoim życiu:

Rób zdjęcia!

To chyba najprostsza forma uchwycenia danego momentu. Czasy, kiedy trzeba było wszędzie nosić ze sobą aparat bezpowrotnie minęły. Teraz wystarczy wyciągnąć telefon, by uwiecznić to, co według nas jest tego warte. Nie bójmy się zdjęć! Nie uciekajmy przed aparatem, bo kiedyś na pewno tego pożałujemy. Nie mówmy: dziś słabo wyglądam, patrz na moją fryzurę, nie jestem przygotowany/a…. Tak naprawdę nie ma to żadnego znaczenia. Zdjęcia są nie tylko do podziwiania, ale też pośmiania się, nabrania dystansu do siebie. Patrząc na zdjęcia, automatycznie przenosimy się do danej chwili. To bodziec dla naszego mózgu, który zaczyna wówczas intensywnie łączyć ze sobą fakty. Uwierzcie mi, podczas oglądania albumów, wspomnienia same do nas wracają. Tu też pojawia się moja rada, by zdjęć nie przechowywać jedynie w pamięci telefonu lub komputera. Dopiero w formie papierowej nabierają prawdziwego znaczenia.

Pisz!

Zazdroszczę tym osobom, które przez lata konsekwentnie zapisywały swoje przeżycia na kartkach zeszytów i notatników. Pamiętnik to chyba najlepszy na świecie wehikuł czasu, który w porównaniu do zdjęć, zawiera mnóstwo subiektywnych szczegółów, dotyczących konkretnego zdarzenia. W dzieciństwie wielokrotnie podchodziłam do prowadzenia pamiętnika, ale zwykle kończyło się to na kilku dniach pisania. Regularność mnie nudziła i uwierała. (Także jeśli są tu osoby, które były ode mnie bardziej konsekwentne, to podziwiam ogromnie!) Codzienne pisanie, było dla mnie obowiązkiem, zamiast przyjemnością… A szkoda, bo pewnie dzisiaj miałabym wspaniałą pamiątkę…

Ale, chociaż pisanie pamiętnika nigdy nie było moją mocną stroną, to w bardziej luźnej formie, spontanicznego zapisywania myśli, sprawdzam się całkiem nieźle. W moim ukochanym notesie na bieżąco zapisuję ulubione cytaty z książek, filmów, teksty ulubionych piosenek, czy zasłyszane gdzieś słowa, które wryły mi się w pamięć. To zbiór tego, co ma dla mnie jakąś wartość sentymentalną. Niemal każde zapisane tam słowo, przenosi mnie do konkretnej chwili czy momentu. Uwielbiam to !

Zbieraj pamiątki!

W moim starym pokoju (w domu rodzinnym), mam na szafie niewielkie pudełko, a w nim milion skarbów, które przeglądam za każdym razem jak tylko tam jestem. Jego zawartość, dla osoby zupełnie postronnej, pewnie nie miałaby żadnego znaczenia, ale dla mnie to prawdziwa machina, przenosząca mnie w czasie. W pudełku mnóstwo jest biletów do kina, do teatru, biletów tramwajowych, czy pociągowych. Oprócz tego ogrom pocztówek, walentynek z czasów podstawówki, karteczek zapisywanych na nudnych lekcjach, zdjęć z przyjaciółmi, oraz niewielkich bibelotów. Uwielbiam gromadzić takie rzeczy, chociaż pewnie większość osób, uznałaby je po prostu za śmieci. Dopóki jednak będą miały dla mnie znaczenie, na pewno nie wylądują w koszu.

Przeżywaj!

Te momenty, które są według Ciebie warte zapamiętania, staraj się przeżywać mocniej i bardziej. Wykorzystaj do tego wszystkie zmysły. Wzrok, to nie jedyny sposób na “uchwycenie” danej chwili. Wsłuchaj się w otoczenie. Być może usłyszysz coś charakterystycznego. Dźwięk muzyki, która rozbrzmiewa gdzieś w oddali, szum fal i wiatru, gwar osób pijących kawę w kawiarnianym ogródku. Zamknij oczy, by poczuć promienie słońca biegające po twarzy. Zrzuć buty, by przejść boso po gorącym piasku, zielonej trawie, lub po to by zanurzyć je w zimnej wodzie. Zatrzymaj się na chwilę. Skup się na każdej czynności po kolei. Weź łyk zimnej oranżady, zagryź truskawkami i trwaj. Tak po prostu. Obiecuję Ci, że widok tego samego napoju stojącego na sklepowej półce, obudzi w Tobie wspomnienia tego właśnie letniego dnia.

Obudź wszystkie zmysły!

Smaki i zapachy potrafią w jednej chwili przenieść nas w czasie. Chyba najlepiej działa to wówczas, kiedy sięgamy po smaki dzieciństwa.Drożdżowy placek z kruszonką, kompot z wiśniami czy inne potrawy, kojarzące się z domowymi pieleszami. Mam wiele smaków, które są nie do podrobienia, oraz zapachów niewątpliwie kojarzących się z dziecięcą beztroską. Dla mnie to aromat gotującej się zupy na piecu w babcinej kuchni, czy pieczonych ziemniaków w ognisku. To coś absolutnie wspaniałego i niepowtarzalnego.

Nagrywaj filmy!

Krótkie albo dłuższe. Kilkusekundowe lub kilkunastominutowe. Nie muszą być profesjonalne, ani idealne. Ważne tylko, by oddawały (chociaż połowicznie) piękno danej chwili. Nagrywania filmów dopiero się uczę. Zwykle wyciągam telefon, robię zdjęcie i chowam go do torebki. Ostatnio jednak zaczynam doceniać dłuższe ujęcia, które oglądane jakiś czas później, automatycznie wywołują uśmiech na mojej twarzy.

Tylko nie przesadzaj…

Chwile są krótkie i ulotne. Pojawiają się i znikają w mgnieniu oka. Warto więc zadbać o to, by uwieczniać je w miarę możliwości. Należy jednak pamiętać o granicy. Będąc w pięknym miejscu, warto zrobić kilka pamiątkowych zdjęć, ale później schować aparat, by wczuć się w klimat, porozglądać się i być po prostu TU i TERAZ. W tym przypadku, jak i w wielu innych musimy po prostu pamiętać o zdrowym rozsądku 🙂 Granica między dokumentowaniem życia, a jego przeżywaniem jest bardzo cienka i delikatna. Przypomina powierzchnię bańki mydlanej. Umówmy się, że powietrze wypełniające bańkę to nasza chwila, którą chcemy zapamiętać. Im więcej powietrza wtłoczymy do środka, tym bańka zrobi się większa i bardziej pękata. Jednak kiedy przesadzimy, pęknie nim zdąży wyfrunąć do góry. Tym sposobem stracimy okazję do podziwiania jej. Pozostaną po niej tylko mokre krople na naszej twarzy, które wytrzemy rękawem ulubionego swetra i zapomnimy szybciej, niż byśmy chcieli.

 

 

Nie bądź samolubem i podziel się z innymi:

11 Komentarzy

  • Idealnie trafiłaś w sedno tematu i świetnie porównałaś. Ja najczęściej wyjątkowe chwile uwieczniam na zdjęciach, by móc do nich później wrócić. Miło się wraca w ten obrazowy sposób do chwil sprzed miesięcy czy lat. 🙂

  • Naprawdę przenikliwie zauważyłaś to podobieństwo :). Miałam kiedyś chłopaka, który fotografował non stop, czym strasznie mi przeszkadzał właśnie w spokojnym przeżywania chwili. Fajnie więc, że zaznaczasz, że można w tym temacie przesadzić. My robimy sporo zdjęć, ale chyba najbardziej lubimy wracać do filmów – filmy przywołują dźwięki, głosy i ruch, które pozwalają lepiej odświeżyć wspomnienia 😉.

    • Dziękuję :)!
      No jasne, w tym wypadku, tak jak ze wszystkim można przesadzić… Mnie chyba najbardziej denerwują te osoby, które potrafią cały koncert przestać z wyciągniętą ręką w górze. Raz, że pewnie nie jest to zbyt komfortowe i wygodne, dwa, to okropnie przeszkadza w odbieraniu koncertu przez pozostałe (postronne) osoby. I niby fajnie, bo pamiątka w telefonie jest, ale w głowie pusto, bo przecież niewiele udało się zarejestrować za pomocą zmysłów…
      Także umiar wskazany jak najbardziej!
      Pozdrawiam 🙂

  • Staram się wprowadzać UWAŻNOŚĆ do mojego życia, chociaż czasami czas tak strasznie pędzi, że jest trudno. Człowiek nawet nie wie ile pięknych chwil do omija…

    • Uważność, to trudna sztuka, ale gra jest warta świeczki <3 Warto czasem, spojrzeć na to co nas otacza z innej perspektywy 🙂

  • Zdjęcia, smaki i zapachy, och jak to na mnie działa! Fotografia to moja pasja więc wszędzie chodzę z kieszonkowym aparatem :). A dzięki smakowaniu i różnym aromatom przenoszę się często do czasów dzieciństwa i wspominam 🙂

    • Smaki i aromaty to jakiś kompletny kosmos, kto by pomyślał, że tak genialnie mogą przenosić nas w czasie 😉

    • Ja też <3 chyba najbardziej ze wszystkich sposobów, ten jest właśnie moim ulubionym ... (no i pisanie oczywiście 🙂 )

Dodaj komentarz