Moja supermoc. Moja siła.

Nie było mnie tutaj od miesięcy. Długo zastanawiałam się czy pisać dla Was dalej, czy może jednak definitywnie zakończyć swoją działalność w internecie. Prawda jest taka, że jestem w kropce. Z  jednej strony mam ochotę zniknąć z sieci zacierając wszystkie ślady swojej obecności i zacząć żyć „prawdziwym życiem” z drugiej jednak strony mam poczucie, że jeśli mogę tym swoim pisaniem zrobić coś dobrego, to może jednak warto to jeszcze przemyśleć. Od samego początku wiedziałam, że jeśli będę pisać bloga to tylko i wyłącznie o rzeczach istotnych. Miałam moment w którym pomysły na nowe wpisy po prostu mi się skończyły. Siadałam przed komputerem, godzinami wpatrywałam się w pusty arkusz i nic nie przychodziło mi do głowy. Napięty grafik w pracy i na studiach nie pozwolił mi jednak na marnowanie czasu na to całe „niepisanie” i poszukiwanie pomysłów, więc po pewnym czasie przestałam oszukiwać się, że coś napiszę i wyłączyłam komputer.

A teraz jestem. Znowu.

I to dlatego, że jeśli nie zacznę wyrzucać z siebie tego wszystkiego, co się we mnie nazbierało przez ostatnie miesiące to zwariuję. Setki słów krąży teraz w mojej głowie i nie daje mi spać. Dosłownie. Ostatnie tygodnie przewracam się z boku na bok przerażona światem, który mnie otacza. Agresją. Nienawiścią. Obojętnością i głupotą. Bo to właśnie tej głupoty jest w nas ludziach najwięcej. I naiwności, że jeśli czegoś nie widać to tego nie ma. A jest.

Na tyle na ile mnie znacie (co poniektórzy) lub na tyle na ile zdążyliście mnie poznać poprzez pryzmat moich wpisów, to pewnie wiecie że jestem bardzo wrażliwą osobą. Jeszcze kilka lat temu wstydziłabym się do tego przyznać, bo wrażliwość kojarzyła mi się ze słabością, infantylnością i romantyzmem. Dziś jednak wiem że to największa siła jaką mogę mieć. To moja supermoc dzięki której widzę więcej niż inni. Teraz już wiem, że to zaleta. Nie wada.

Dlaczego Wam o tym mówię?

Właśnie dlatego, że ta wrażliwość otworzyła mi oczy na wiele ważnych kwestii, które dotyczą każdego z nas. Z ogromną uważnością obserwuje dzisiejszy świat i chociaż najprościej byłoby po prostu zamknąć oczy i udawać, że czegoś nie dostrzegam, to jednak tak nie potrafię. Już nie umiem patrzeć obojętnie na to co polityka, kościół i cały ten system, w którym tkwimy robi z ludźmi. Nie mogę już patrzeć obojętnie na to jak człowiek traktuje drugiego człowieka. Nie mam już siły patrzeć na to jak lekceważąco traktujemy naszą planetę….

Chcę znowu pisać. Więcej niż wcześniej. Dosadniej. Mocniej. Chociaż coraz częściej odnoszę wrażenie, że już za późno by cokolwiek naprawić. W dobie tego wszystkiego co smutne, sztuczne, nieprawdziwe, chce pisać o prawdzie, miłości, zdrowiu, odpowiedzialności, jedności. O wszystkim tym co zanika i rozmywa się w deszczu chamstwa, agresji, głupoty i nienawiści

Marzę…

Wciąż marzę o dniu, w którym poczuje spokój i nie będę już martwić się o to co może wydarzyć się jutro, za miesiąc czy za kilka lat… A na razie nie mogę spać, bo i jak tu spać kiedy zmierzamy ku autodestrukcji… (Świata? Człowieczeństwa? Wszystkiego co znamy?)


Kochani! Witajcie ponownie i szykujcie się na nową dawkę tekstów. Będzie dużo o ekologii (bo to ostatnio dla mnie temat numer 1), tolerancji, polityce, relacjach międzyludzkich, prawdzie której w internecie coraz mniej, o odwadze, odpowiedzialności, miłości i wszystkim tym, co aktualne i bieżące. Spraw do poruszenia jest dużo, czasu niewiele, ale damy radę! 🙂 

Nie bądź samolubem i podziel się z innymi:

4 Komentarze

Dodaj komentarz