O tym jak skutecznie zniszczyć związek

milosc- kompatybilnie blog

Podobno w dzisiejszych czasach o byle jaki związek jest całkiem łatwo, o dobry związek nieco trudniej, zaś zbudowanie trwałej relacji na lata (bądź na całe życie) graniczy niemal z cudem. Być może coś w tym jest. Biorąc pod uwagę staż jakim mogą pochwalić się nasi dziadkowie czy rodzice, który całkowicie odbiega od obecnych standardów, powinniśmy się zastanowić, skąd wzięła się ta zmiana. Jeszcze całkiem niedawno, ludzie łącząc się w pary, robili to konsekwentnie. Dziś relacje damsko – męskie, przypominają raczej przeskakiwanie z kwiatka na kwiatek. I naprawdę ciężko stwierdzić, czy zmiany te są wynikiem postępu cywilizacyjnego, chęci samorealizacji, czy braku czasu? Być może ludziom po prostu nie chce się już starać. Naprawdę nie wiem… Nadal wolę wierzyć, że Ci, którzy się kochają, chcą być ze sobą już na zawsze, pomimo przeciwności losu… Racjonalnie jednak, myślę równocześnie, że ludzie zbyt szybko się poddają, niszczą zamiast dbać i za bardzo skupiają się na sobie… A szkoda.

Nie rozmawiaj!

Codzienna rozmowa jest według mnie taką oczywistością, że aż dziwnie o niej tutaj wspominać. Rozmowa stanowi fundament związku. To coś, bez czego nie da ruszyć się dalej. Nic dziwnego, skoro pierwsze spotkania i randki, opierają się właśnie na wymianie słów. Poznawaniu drugiej osoby, poprzez obserwację sposobu w jaki się wypowiada, poglądów, które głosi, opinii, które wyraża. Rozmowa to też coś więcej. Chemia jaka nawiązuje się między rozmówcami jest dla mnie magiczna. Oczywiście, że na początku związku jest o wiele silniejsza. Tajemnica, jaką niesie ze sobą poznawany właśnie człowiek sprawia, że chcemy chłonąć każde wypowiedziane przez niego słowo. Sztuką jest jednak, zachować dokładnie taki sam poziom rozmów na dalszym etapie związku. Wtedy, kiedy nic się nie chce, kiedy miało się ciężki dzień w pracy, lub wtedy, kiedy złości wszystko dookoła.  Aby utrzymać odpowiednią temperaturę w związku, nie trzeba wielu słów. Wystarczy krótka wymiana zdań, podczas picia popołudniowej herbaty czy wspólnego posiłku. Sekret tkwi jednak w uważności. Tak żeby jednocześnie słuchać i słyszeć.

(Tym, którym nie zależy na związku, polecam nierozmawianie i zamiatanie wszystkiego pod dywan- skutecznie oddala od siebie partnerów)

Nie przytulaj!

Jak powszechnie wiadomo, przytulanie stymuluje produkcję serotoniny, popularnie nazywanej hormonem szczęścia. Wraz z endorfinami, wywołuje ona w człowieku uczucie przyjemności, odprężenia, relaksu. Przytulanie to jednak coś więcej. Pomaga ukoić ból i smutek. Jest najpiękniejszym wyrazem uczuć, jakie żywimy do drugiej osoby. Daje poczucie spokoju i bezpieczeństwa. Jest najprostszą chyba formą wyrażania miłości i równocześnie najpiękniejszą. Jak dla mnie, dzień bez chociażby jednego uścisku, jest dniem straconym. Być może mówię tak, gdyż jestem kobietą, a my podobno po prostu lubimy się przytulać. Mam jednak wrażenie, że Panowie, również nie mają nic przeciwko i chętnie przytulają swoje partnerki.

(Nieprzytulanie się w związku, rozluźnia relacje)

Nie pokazuj, że Ci zależy!

Jest to chyba najgłupsza rzecz jaką wymyślono na tym świecie. Każdy z nas pewnie słyszał rady, typu: lepiej nie pokazuj, że Ci tak bardzo zależy….Jak dla mnie, kompletnie nietrafione.

Przecież w związku dokładnie o to chodzi, żeby pokazywać każdego dnia, jak bardzo kocha się tę drugą osobę. To miłe dbać o siebie nawzajem. Pilnować, żeby nie zabrakło w szafce ulubionych czekoladowych płatków, mleka w lodówce i świeżych kwiatów w wazonie. Wcale nie chodzi tu o jakieś wielkie rzeczy, ale raczej o drobnostki, które dają do zrozumienia, że ten ktoś, o nas myśli. Bo czy jest lepszy wyraz miłości niż przyniesione ze sklepu świeże bułki i podana do łóżka herbata?

(Brak okazywania jakichkolwiek uczuć, wieczna oziębłość i postawa „mi się należy” skutecznie odstrasza i prowadzi do powrotu do życia w pojedynkę)

milosc- kompatybilnie blog

Nie mów, że kochasz!

Najpiękniejsze słowa na świecie i zarazem najbardziej trudna forma, wyrażania uczuć. Ludziom łatwo jest pójść ze sobą do łóżka, ale niesamowicie ciężko im określić swoje uczucia. Odpowiedzialność jaką człowiek bierze na siebie, wraz z tymi słowami, jest ogromna, ale stanowi jednocześnie sens całego życia. W zdrowym i szczęśliwym związku, wyrażanie uczuć słowami jest zupełnie naturalne. Kocham Cię, brzmi  w ustach partnera i partnerki, szczerze i prawdziwie, tylko wtedy, kiedy jest szczere i prawdziwe. Fałsz jest wyczuwalny na kilometr, za to najprawdziwsza miłość nie potrzebuje więcej słów, niż właśnie te dwa.

(Możesz też nie mówić swojej połówce jak bardzo ją kochasz, z myślą, że ona wie. Tylko przecież nie wie, skoro jej tego nie mówisz…. Albo nie mówisz, bo nie kochasz. To dopiero problem)

Nie pozwalaj jej na chwilę oddechu!

W życiu najważniejsze jest posiadanie swojej przestrzeni, do której nikt inny nie ma wstępu. To realizacja własnych pasji. Spełnianie swoich marzeń. To sfera, w której słowo JA jest najważniejsze. Nawet w związku, ba, nawet w najlepszym związku, trzeba umieć wyznaczyć pewne granice, których nie należy przekraczać. Dawanie swobody partnerowi czy partnerce, to klucz do szczęścia. Każdy musi mieć chwilę wyłącznie dla siebie i swoich myśli. Po to by nie zapomnieć, jak ważny jest głęboki oddech…

(Będąc w związku, możesz zagarniać całą przestrzeń partnera dla siebie. Wtedy prędzej czy później ucieknie. Nikt nie lubi chodzić na smyczy przez cały czas…)


Związek to ciężka praca. Wymaga ciągłych rozmów i kompromisów. Okazywania sobie uczuć, ale z wytyczeniem pewnych granic. Spędzania ze sobą czasu, bez zagarniania przestrzeni.

Związek jest nauką życia. Lekcją odpowiedzialności. Źródłem szczęścia.

Związek jest wart tego, aby o niego walczyć.

A każdy z nas jest wart tego, by kochać i być kochanym.

Nie bądź samolubem i podziel się z innymi:

7 Komentarzy

    • Związek to ciężka praca, która się nie kończy. Bylejakość, zaniedbanie i niechęć do zmian, to prosta droga do tego by zepsuć relacje.
      Dziękuje za odwiedziny na blogu 🙂

  • Patrząc po znajomych, którzy się rozwiedli albo rozstali, mam wrażenie, że głównym powodem, dla którego im się nie udało jest lenistwo i wygodnictwo. Po co walczyć? Po co rozmawiać? Po co pójść na kompromis? Po co szukać rozwiązania? Lepiej wybrać opcję łatwą – odejść i nie zastanawiać się, czy zainwestowany w relację czas przypadkiem nie jest ważniejszy od własnego komfortu. Oczywiście nie piszę tu o sytuacjach, w których w związkach była jakaś patologia. Ale o normalnych relacjach, które albo się wypaliły, albo ilość problemów przerosła głównych zainteresowanych.

    • Jak obserwuje związki, wokół siebie, dostrzegam podobne zależności. Coraz mniej chce nam się rozmawiać i starać. Wieczorami wybieramy Facebooka, Filmy na Netflixie czy poświęcamy sie pracy, zamiast usiąść i po prostu pobyć ze sobą…

Dodaj komentarz