Nareszcie przyszła wiosna! Wtargnęła w nasze życie wraz z kolorami, zapachami i całą tą swoją nieprzewidywalnością. Dla jednych to czas niekończącej się alergii, czerwonych spojówek i zasmarkanego nosa, dla drugich zaś, to czas celebracji przyrody i ogrzewania się pierwszymi promieniami słońca. Nie wiem jak to się dzieje, ale rok w rok, wiosna robi z ludźmi coś niemożliwego. Coś co nie udaje się ani specjalistom od coachingu, ani psychologom. Po prostu pojawia się, i tą swoją obecnością popycha ludzi do działania, wlewając w ich serca (i głowy) nadzieję na to, że będzie lepiej. Nie wiem czy chodzi tu o reakcje naszych zmęczonych zimą ciał na obecność witaminy D, czy raczej o ogromną potrzebę porzucenia zimowej odzieży na rzecz lekkich i zwiewnych sukienek. Po prostu wiosną, chce nam się chcieć. I bardzo dobrze!

O tym, że nie przepadam za sylwestrem, już wiecie. Nie lubię postanowień noworocznych, a styczeń uważam za najgorszy moment na wprowadzanie zmian. Jeśli więc miałabym planować swoje życie z chęcią wywrócenia go do góry nogami, zrobiłabym to właśnie na wiosnę. Bo ładnie jest, ciepło i przyjemnie. Bo dzień robi się dłuższy i wieczory przyjemniejsze. Łatwiej być fit na wiosnę, zwłaszcza kiedy ukrywanie oponki pod grubym swetrem staje się niemożliwe przy temperaturze mocno dodatniej. Łatwiej się poruszać bo i na rower można wyjść, na spacer czy na rolki. W głowie myśli stają się jakby lżejsze, jakoś pozytywniej się robi dookoła. Ludzie wydają się milsi, bardziej uśmiechnięci,  może nawet zadowoleni z życia…

Świat pięknieje, więc i ja przestaję się przed nim bronić pozwalając sobie na zachwyt.

Nad ciepłymi promieniami słońca.

Błękitnym niebem.

Pączkami na drzewach.

Kwiatami. Magnoliami. Bzem. Kwitnącymi wiśniami, gruszami i jabłoniami.

Powietrzem przesyconym słodyczą i zapachem mokrej ziemi.

Smakiem lodów.

Ach wiosno. Dobrze, że jesteś!


To gorączka wiosenna. Tak się to właśnie nazywa. A gdy cię już dosięgnie, chciałbyś wtedy… Ach, nie, sam nie wiesz, czego byś chciał naprawdę, ale wydaje ci się, że wkrótce serce ci pęknie, tak bardzo tego chcesz!” M.Twain

Nie bądź samolubem i podziel się z innymi:

5 komentarzy

  1. Wreszcie przyszła 😍! Kocham ten stan, o którym piszesz ☀️

  2. U mnie zmiany najlepiej wprowadza się bez szczególnego powodu zapisanego w kalendarzu. I tak najczęściej jest to termin, którego wcześniej nie zaplanuję. W tym roku był to początek stycznia, ale nie 1 dzień o Sylwestrze. A wiosna… wiosna zawsze mnie odmienia. Pozdrawiam serdecznie i do usłyszenia!

    1. Author

      Najlepiej wprowadzać zmiany, kiedy po prostu czujemy potrzebę 😉
      Również pozdrawiam ciepło ;*!

  3. Potwierdzam! W Warszawie też! Wczoraj pobiegałem trochę w Lasku Bemowskim i aż mnie głowa rozbolała od zapachu bzów! 😉

    1. Author

      Bez w Krakowie również piękny. Intensywny zapach wisi w powietrzu <3 Coś pięknego!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *